Czy jestem mobilny? Czy jestem otwarty na zmiany? Czy lubię zmiany? Hmm. W zasadzie społeczeństwo tak jak je rozumiem oczekuje pozytywnych odpowiedzi na wszystkie z tych pytań. Taki duch jest trendy. A może to permanentny stan ludzkości, wiecznego pielgrzyma. Mobilność jest zarówno kulturowo jak i rodzinnie zaszczepiona we mnie, aczkolwiek nie jest tak, że mobilność mną steruję, raczej jest tak, że mobilności się poddaję. Płynę z nią w kierunku, w którym mnie niesie i o ile nie kieruje na rafy, to jako tako z nią nie walczę. Migracja jest przejawem mobilności. Oglądając ostatnio Katyń Wajdy myślałem o Skazie Tuli. Książce, sztuce?

Powiązane notki:

  1. Warszawa_Stary Wydział