Czytam Szczygła i zaczynam powoli przypominać sobie umiejętność myślenia. Pomogła może w tym nerwowa sytuacja, a może stres, bezsenność albo inna potwora. No nic mam nadzieję jedna, że się nie mylę i zaczynam znowu powoli myśleć. A może znowu to tylko złudzenie, które tylko na chwilę poprawi moje samopoczucie, by jak oko cyklonu wpakować mnie w jeszcze gorszą pustkę, umysłowe lenistwo lub inną rozpaczliwą sytuację.
Z rzeczy bardziej przyziemnych – zaczynam współczuć PiS. Gdzieś podświadomie najsilniejszym moim uczuciem jest pomoc słabszym. Dlatego chciałem zostać adwokatem. Dlaczego jednak nie zostałem?
Powiązane notki:
Komentarze
Dodaj komentarz Trackback