Zawsze szanowałem protestancki stosunek do życia, który był zaprzeczeniem katolickiego stosunku do życia. Oczywiście pisząc to mam świadomość, że mówię o własnych stereotypach. Własnych, bo kreowanych trochę jakby obok stereotypów ogólnie przyjętych. Szczególnie ważne jest to, że uważając się za dziedzica północnej kultury i protestanckiego ducha przypisywałem temu stereotypowi aż nadmiar pozytywnych cech. Najśmieszniejsze jest to, że wywodzę się z najgłębszego południ północnego kraju, a na dokładkę z regionu przesiąkniętego do szpiku kości katolicyzmem. Bliżej mi do Białorusi niż do Finlandii. Nie mniej czytam Buddenbrooków z wielka przyjemnością.
Powiązane notki:
Komentarze
Dodaj komentarz Trackback