Zawsze szanowałem protestancki stosunek do życia, który był zaprzeczeniem katolickiego stosunku do życia. Oczywiście pisząc to mam świadomość, że mówię o własnych stereotypach. Własnych, bo kreowanych trochę jakby obok stereotypów ogólnie przyjętych. Szczególnie ważne jest to, że uważając się za dziedzica północnej kultury i protestanckiego ducha przypisywałem temu stereotypowi aż nadmiar pozytywnych cech. Najśmieszniejsze jest to, że wywodzę się z najgłębszego południ północnego kraju, a na dokładkę z regionu przesiąkniętego do szpiku kości katolicyzmem. Bliżej mi do Białorusi niż do Finlandii. Nie mniej czytam Buddenbrooków z wielka przyjemnością.

Powiązane notki:

  1. 18:54
  2. Tokjo
  3. 14/01/2005
  4. Paryż_Marzyciele_Czyżby znowu chciał je zobaczyć?