Jestem w pracy. Jeszcze 6 minut, które dedykowane są na prywatne zajęcia. Staram się jasno dzielić prace od domu. Nie zawsze jednak się da. Czasami w pracy przyciśnięty okolicznościami załatwiam drobne sprawy domowe, czasami w domu cały weekend zajmuję się pracą. Nie o tym jednak chciałem pisać. Chciałem napisać, że czuję się dziwnie, że z jednej strony bardzo chcę, a z drugiej nic mi się nie chcę. Nie wiem czemu tak jest. Może to syndrom poniedziałku. I wieczorem wizyta Pana Dominika, który będzie mnie przekonywał do ubezpieczenia się na życie, który będzie opowiadał jak ludzie szybko odchodzą. A M. miał zapalenie jelit.
Powiązane notki:
Komentarze
Dodaj komentarz Trackback