Dwieminuty po czasie, więc w jak zawsze w wiecznym niedoczasie. a jednak wczoraj i przedwczoraj i jeszcze wcześniej bezproduktywne trwonienie czasu na nic.
Wczoraj przed snem pomyślałem, że mimo pozornego wrażenia jakie sprawiam (a może i tak czuje) wcale tak łatwo sie nie aklimatyzuje. Potrzebuje sporo czasu, żeby się dobrze wpisać w kontekst.
Powiązane notki:
Komentarze
Dodaj komentarz Trackback