Jakie to dziwne uczucie być chorym, szczególnie, gdy choroba wypada po niespodziewanym urlopie.

W zasadzie to czuje się całkiem dobrze, nie licząc kaszlu. Siedzę zaś w domu, bo po dwóch tygodniach urlopu, który przechorowałem udałem się do lekarza, a ten orzekł, że najprawdopodobniej mam zapalenie płuc.

Teraz staram się pracować z domu, ale przychodzi mi to z trudem. Bardziej psychicznie mam blokadę niż fizycznie.

Zastanawiałem się ostatnio nad atrakcyjnością, nad tym, że moje wyobrażenie mnie jest całkowicie odmienne ode mnie fizycznego. Ogólnie podsumowałem te rozważania tym, że jestem nieatrakcyjny. O zgrozo stwierdziłem, że nawet gdybym był atrakcyjny to nic by to w moim zyciu nie zmieniło. Koszmar i teraz muszę się odchudzać, bo nadwaga zdecydowanie nie służy mojemu zdrowiu, a za tym odchudzaniem nie idzie nic romantycznego.

A propos atrrakcyjności – w samolocie oglądałem Burn after notice braci Cohen – film, który w sposób genialny bawi się steorotypami, w tym atrakcyjnością.

Powiązane notki:

  1. Swieta w chinskich koronkach
  2. Roraty
  3. Choroba
  4. Jerozolima
  5. 23/05/2005