Po długiej przerwie wracam do Myśliwskiego. Z zapomnienia wydobywa się jedynie kilka klisz: mgła, ośrodek, pożar, szkoła, nauczyciel muzyki, saksofon.

Byliśmy nad morzem w B. Cudowna pustka, brak turystów, a w zasadzie, to brak żywego ducha. Cudowne.

Byliśmy na obiedzie w Sopocie, w restauracji Pinokio, bo I. chciał naleśniki, a te mocno były podkreślone w reklamie przy wejściu. Totalna, całkowita porażka. Ostatnio tak kiepskie jedzenie znalazłem w knajpce na Rynku Nowego Miasta w Warszawie. Mam nadzieję, że knajpa już nie istnieje.

Powiązane notki:

  1. „SłuchajAleWiemŻeMnieNieSłucha/PowiedzAleWiemŻeNicMiNiePowie”
  2. PCH
  3. Jestem, ale to nie wszystko
  4. po długiej przerwie
  5. A dzisiaj bez nagłówka