Po długiej przerwie wracam do Myśliwskiego. Z zapomnienia wydobywa się jedynie kilka klisz: mgła, ośrodek, pożar, szkoła, nauczyciel muzyki, saksofon.
Byliśmy nad morzem w B. Cudowna pustka, brak turystów, a w zasadzie, to brak żywego ducha. Cudowne.
Byliśmy na obiedzie w Sopocie, w restauracji Pinokio, bo I. chciał naleśniki, a te mocno były podkreślone w reklamie przy wejściu. Totalna, całkowita porażka. Ostatnio tak kiepskie jedzenie znalazłem w knajpce na Rynku Nowego Miasta w Warszawie. Mam nadzieję, że knajpa już nie istnieje.
Powiązane notki:
Komentarze
Dodaj komentarz Trackback